VIS i Tea time z bumerangiem, jazzem i tomahawkiem w tle.

Powinniśmy zdawać sobie sprawę z faktu, iż przez wieki o wolność naszego kraju walczyli również cudzoziemcy. Tak jak i polskie nazwiska, które pojawiały się (i pojawiają) w każdym, nawet najbardziej egzotycznym zakątku ziemi, gdzie trzeba było stanąć z bronią w ręku i walczyć o niepodległość, tak w polskiej historii postaci obcokrajowców jest niemało.
Skąd  przybyli i jak się znaleźli na ziemiach Polski ? Dlaczego walczyli o naszą – swoją wolność ? Motywacje cudzoziemców, oraz ich drogi w szeregi Wojska Polskiego w szeregi Powstańców (listopadowego, styczniowego, wielkopolskiego, śląskiego, warszawskiego), stając ramię
w ramię przeciw okupantowi, były różne a ich obecność między innymi na barykadach Warszawy stanowi jasny dowód, że nie tylko My mamy monopol na ideę walki „Za wolność naszą i waszą”. W Powstaniu Warszawskim obok Polaków walczyli ochotniczo przedstawiciele wielu narodowości.

Słowacy –  którzy jako obcokrajowcy biorący udział w Powstaniu mieli prawo występować pod własnymi barwami narodowymi na opaskach i sztandarach, tworząc 535. pluton „Słowaków”, w składzie którego znaleźli się również Gruzini, Ormianie, Azerowie, Czesi i Ukraińcy. Wśród powstańców znaleźli się Włosi, Anglicy, Francuzi, Belgowie, Holendrzy oraz oczywiście  ludność pochodzenia żydowskiego.  Nie byli to tylko polscy Żydzi, ale wywodzący się z Francji, Rumunii czy Grecji, którzy dołączyli do warszawskiego zrywu po wyzwoleniu przez Powstańców obozu koncentracyjnego „Gęsiówka” mieszczącego się przy zbiegu ulic Gęsiej i Zamenhofa.
W szeregi Powstańców Warszawskich trafiały również  osoby z wrogiego obozu, czyli dezerterzy. Głównie byli to przedstawiciele z wielonarodowych oddziałów okupacyjnej armii niemieckiej np. narodów kaukaskich jak Kałmucy czy Azerowie oraz Węgrzy. Choć ci ostatni nigdy w pełni nie podporządkowali i pogodzili się z bestialstwem nazistów. Dezercja i przejście na stronę Polaków było dla nich często walką o ludzką godność, ponieważ w armii niemieckiej traktowano ich „jak zwierzęta”.  Jednym z takich przypadków była postać Niemca, który przyłączył się do  Powstania, podoficera Luftwaffe Willego Lampe, który walczył w Zgrupowaniu Bartkiewicza, między innymi na ul. Królewskiej. Inny żołnierz niemiecki, który przeszedł na stronę polską był przed wojną nauczycielem i podkreślał, że jako Alzatczyk nie czuje się Niemcem. Powstańcy dali mu przydomek „Degolista”.
w połowie sierpnia. Były przypadki dezercji z „drugiej” strony jak informowała „Rzeczpospolita Polska” z dnia 20 sierpnia 1944 roku:

W rejonie Powiśla operuje oddział Gruzinów, złożony z dawnych jeńców sowieckich i członków kolonii gruzińskiej w Warszawie. Dowódcą oddziału jest kapitan wojsk sowieckich dr Russjanszwili, współpracujący już poprzednio z polskimi organizacjami konspiracyjnymi.”

Jak to w życiu bywa, tak ślepy los często decydował o udziale cudzoziemców w naszym powstańczym zrywie. Były to przypadki, które rzucały ludzi chcących walczyć z niemieckim reżimem właśnie na tereny okupowanej Polski. (wspomnijcie historię szer. Franciszka Dolasa 😉 ). Cudzoziemscy Powstańcy to również uciekinierzy z obozów jenieckich. Przykładem są losy człowieka z Antypodów Signalmana Waltera Edwarda Smitha – jedynego Australijczyka biorącego udział w Powstaniu. Jego droga do Walczącego Miasta zaiste przypomina odyseje wspomnianego wyżej bohatera filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Służąc w wojsku australijskim Smith znalazł się na Morzu Śródziemnym, gdzie w roku 1941 podczas niemieckiej inwazji na Kretę trafia do niewoli. Przemieszczano go jako jeńca wojennego do stalagów w tym dwóch na terenie Polski, z których wytrwale uciekał. W końcu dostaje się pod skrzydła Armii Krajowej i trafia do Powstania. Tak mówił w trakcie Powstania (24 sierpnia 1944 roku):

„Walczycie wspaniale. W żadnym kraju na świecie nie ma takiej młodzieży. W Anglii na pewno nie znajdzie się 12-letni chłopiec, który byłby za bohaterstwo odznaczony Krzyżem Walecznych. To jest możliwe tylko w Polsce. Dawniej przypuszczałem, że najlepszymi żołnierzami świata są Australijczycy; dziś zdanie zmieniłem, są nimi Polacy”.

Walter Edward Smith szczęśliwie wrócił po wojnie do Sydney a w latach 80 został  „odnaleziony” przez Polonię Australijską i odznaczony Krzyżem Powstańczym.
Innym przykładem zaangażowania się w walkę w okupowanej stolicy jest postać Brytyjczyka Johna Warda. Ward był pilotem RAF-u, który w 1942 roku ucieka z obozu jenieckiego pod Lesznem. Dzięki pomocy księdza z Sieradza działającego w wywiadzie Związku Walki Zbrojnej  dostaje się do Warszawy, gdzie zaczyna działać jako tłumacz, wydając anglojęzyczny biuletyn. Nawiązał kontakt, współpracował i wymieniał informacje z Janem Nowakiem-Jeziorańskim. Jego depesze nadawane z radiostacji Państwa Korbońskich z ulicy Kruczej w Warszawie były kolejnym oprócz powstańczej radiostacji „Błyskawica” źródłem informacji dla państw alianckich o walkach w Polsce. Materiały te często były wykorzystywane przez prasę i radio brytyjskie, przez co stał się korespondentem wojennym „The Times”.  Nadał do Londynu około stu depesz dotyczących sytuacji w walczącej Warszawie. 16 sierpnia 1944 roku donosił:

Ulicą Piusa, w kierunku Kruczej, Niemcy pędzą przed czołgami około 500 dzieci i kobiet”.

Tego samego dnia informację tę podało radio w Londynie. Za udział w Powstaniu został odznaczony  Krzyżem Walecznych z rąk generała Tadeusza Bora-Komorowskiego. Po upadku Warszawy przedostaje się w rejon Kielc, gdzie walczy nadal w oddziałach 7 Dyw. AK. W roku 1945 ujawnia się i zostaje odesłany przez Odessę do Wielkiej Brytanii. Nigdy nie spisał swoich wspomnień, być może dlatego, że w swym ojczystym kraju rozpoczął pracę w MI5.
Wśród obrońców wolności i godności ludzkiej tamtego czasu były osoby, które los dużo wcześniej związał z Polską, z Warszawą. Czy byli to jeszcze obcokrajowcy?

Irena Schirtładze, ps. „Irka”

Należałoby wspomnieć tu poległą we wrześniu w Powstaniu szesnastoletnią Gruzinkę Irenę Schirtładze, ps. „Irka” sanitariuszkę i łączniczkę Batalionu „Parasol”, córkę gruzińskiego kapitana, pilota Arkadiusza Schirtładzego, zamordowanego przez NKWD w 1940 roku.

Mirosław Iringh ps. „Sanko”

Kolejną nietuzinkową postacią jest Mirosław Iringh ps. „Sanko” – Słowak z pochodzenia. Przed wybuchem II wojny światowej pracował jako dziennikarz i mieszkał na stałe w Warszawie. Po stronie polskiej brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. (w tzw. Legionie Czesko-Słowackim) W czasie Powstania był dowódcą wspomnianego już oddziału Słowaków a  także fotografem walk powstańczych i życia codziennego w tym czasie. Po wojnie represjonowany przez władze komunistyczną za działalność w AK. Zmarł w 1985 r.

August Agbola O’Brown ps. „Ali”

Jazzman, jeden z lepszych perkusistów przedwojennej Warszawy August Agbola O’Brown. Urodził się w 1895 r. w Nigerii. Zaciągnął się na brytyjski okręt handlowy, został marynarzem i po jakimś czasie zamieszkał w Anglii. Nie wiadomo co sprowadziło go na ziemie Polski. Trafił do Wolnego Miasta Gdańska, a w 1922 r. do Warszawy. W stolicy Agbola O’Brown zamieszkał na ulicy Złotej.

Niebawem ożenił się i został ojcem dwójki chłopców: Ryszarda i Aleksandra. Zawodowo grywał jazz w warszawskich restauracjach. Gdy we wrześniu 1939 roku wybuchła wojna, Agbala zgłosił się, jako ochotnik, do obrony stolicy. Dowódca Stanisław Bułak – Bałanowicz włączył go w oddział walczący na Ochocie.  W latach okupacji pozostał w stolicy. Nie należał do żadnej organizacji konspiracyjnej, dystrybuował za to prasę podziemną.

Ślub Augusta Agbola O’Brown’a

W czasie Powstania Agbola walczył w batalionie „Iwo – Ostoja” majora Jerzego Antoszewicza w rejonie ulic Wspólna, Marszałkowska i Hożej. Jako strzelec „Ali” należał do oddziału dowodzonego przez kaprala Aleksandra Marcińskiego „Łabędzia”. Zajmował się tam przede wszystkim łącznością. Przeżył. W latach pięćdziesiątych pracował w Wydziale Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego w Warszawie oraz dorabiał grywając epizodyczne role w filmach. W roku 1958 r., August Agbola O’Brown wyjechał z rodziną z Polski do Wielkiej Brytanii. Nad Wisłę nigdy już nie powrócił.

Sat-Okh – Długie Pióro / Stanisław Supłatowicz ps. „Kozak”

Imię jego oznaczało się Długie Pióro co w języku Szaunisów brzmi Sat-Okh a może powinno się nazywać kolejną postać z polska: Stanisław Supłatowicz. Aby zrozumieć losy Długiego Pióra  musimy cofnąć się do samego początku ubiegłego wieku. Jego matka Stanisława Supłatowicz z domu Okólska wraz z mężem Leonem Supłatowiczem za działalność polityczną z roku 1905 zostali zesłani na Syberię (obydwoje należeli do PPS-Lewicy).  Po śmierci męża przyszła matka Sat-Okh-a przeniosła się na Półwysep Czukocki i korzystając z zamieszania rewolucyjnego w Rosji w 1917 r., zdecydowała się na przeprawę przez Cieśninę Beringa na Alaskę. W bardzo ciężkich warunkach udało się jej dotrzeć do Kanady, gdzie opiekę nad nią roztoczyli Indianie z plemienia Szaunisów. Zamieszkała z nimi, a po niedługim czasie wyszła za mąż za wodza plemienia Wysokiego Orła (Leoo-Karko-Ono-Ma) i przybierała imię Biały Obłok (Ta-Wach). Z tego związku na świat przychodzi trójka dzieci.  Najmłodszy z nich to nasz bohater, Sat-Okh. Data jego urodzenie nie jest pewna z powodu, że nie prowadzono u Szaunisów żadnych zapisów narodzin. Najprawdopodobniej był to jednak rok 1920 lub 1922, choć w wypełnianej już w Polsce metryce Pani Stanisława rozmyślnie pominęła wszystkie informacje o indiańskim pochodzeniu syna. Zmieniając kraj urodzenia, informacje  o ojcu oraz datę urodzenia dziecka podając rok 1925. Zapewne jeszcze przed rokiem 1936 do Pani Stanisławy dociera informacja, że Polska odzyskała niepodległość. Stęskniona za ojczyzną Stanisława bardzo chciała odwiedzić rodzinę i pokazać dzieciom swój ojczysty kraj. Na te plany nie wyraził jednak zgody mąż Białego Obłoku wódz Wysoki Orzeł. Stwierdził, że jeśli żona wyjedzie, to może zabrać tylko najmłodsze dziecko. I tak się stało. W roku 1937 matka z dzieckiem wyruszają do Polski. Sat-Okh przyjmuje imię i nazwisko po matce Stanisław Supłatowicz, uczy się w szkole i poznaje swoją nową ojczyznę. W roku 1939 zapada decyzja o powrocie do Kanady, jednakże plany te krzyżuje wybuch wojny. Stanisław kontynuuje naukę na tajnych kompletach oraz działa  w Związku Walki Zbrojnej. W 1940 roku zostaje aresztowany przez gestapo. Po zakończeniu śledztwa skierowano go do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz.  12 kwietnia 1942 w trakcie transportu bydlęcymi wagonami udaje mu się  wyskoczyć z wagonów jadących do Oświęcimia. Sat-Okh ukrywa się od tego momentu  w lasach i wsiach na terenach  ziemi świętokrzyskiej do roku 1943. W roku tym wstępuje do oddziału por. Kazimierza Załęskiego „Bończy” z 25 pułku piechoty AK, tam otrzymuje pseudonim „Kozak”. W roku 1944 znajduje się w oddziale 72 pp AK podobwodu Szydłowiec gdzie zostaje zaprzysiężony przez por. Henryka Podkowińskiego  ps. „Ren”.

Sat-Okh – Długie Pióro / Stanisław Supłatowicz

Jako partyzant daje się poznać jako doskonały zwiadowca zyskując opinię człowieka do zadań specjalnych.  Za działalność wojenną, męstwo w walce został wielokrotnie nagradzany, Krzyżem Walecznych, Medalem Wojska Polskiego (Londyn 15.06.1948 ), czy Krzyżem Armii Krajowej (Londyn 10.08.1981 r.), oraz Odznaką Akcji „Burza”. Po zakończeniu wojny został aresztowany i uwięziony przez polskie władze komunistyczne za przynależność do AK.  Po odzyskaniu wolności osiada w Gdańsku, gdzie zakłada rodzinę. Władze ludowe konsekwentnie odmawiały mu wydania paszportu do Kanady. Rozpoczyna pracę w porcie jako mechanik w Polskich Liniach Oceanicznych. Po niedługim czasie już jako marynarz, pływa na słynnym transatlantyku MS „Batory”. Do swej ojczystej wioski trafia dopiero w roku 1966.
Po powrocie do Polski angażuje się w działalność oświatową, propagując wśród młodzieży i dzieci obyczaje i obrzędy Szaunisów. W latach siedemdziesiątych Stanisław Supłatowicz był uczestnikiem wielu spotkań autorskich z młodzieżą w szkołach i domach kultury, opowiadając tam o swoich indiańskich korzeniach. Jego pierwsza książka „Ziemia słonych skał” jako  powieść autobiograficzna ukazała się już w 1958 r. I tak zaczęła się jego przygoda z piórem. Kolejne jego dzieła to „Biały mustang” z 1959 r. „Dorogi schodjatsja” w jęz. ros., wspólnie z Antoniną Leonidovną Rasulovą z 1973 r. „Powstanie człowieka” 1981 r. „Fort nad Athabaską” wspólnie z Yackta-Oya z1985 r. „Biały Mustang. Baśnie i legendy indiańskie”  wydane w 1987 r.  które w szarej komunistycznej rzeczywistości stawały się rzeczą wyjątkową. Kolejne dzieła to „Głos prerii” z 1990 r.,  „Tajemnica Rzeki Bobrów” 1996r.  „Serce Chippewaya” (1999)  i ostatnia „Walczący Lenapa”  z roku 2001. ( Wspominając twórczość Supłatowicza nie możemy pominąć wspaniałej trylogii Państwa Krystyny i Alfreda Szklarskich „Złoto Gór Czarnych” z lat 1974 -79). Sat-Okh zmarł w lipcu 2003 w gdańskim szpitalu Marynarki Wojennej. Choć jego historia była inspiracją dla wielu ludzi, pojawiły się również głosy krytyki.  Wskazując na  niejasną i niedopowiedzianą w wielu miejscach przeszłość Pana Stanisława – Sat-Okha. Jednakże to historia kształtuje nasze mity. I bardzo istotną rzeczą jest w jaki sposób wykorzystujemy tę właśnie historię i co z nią zrobimy. Polacy potrzebowali i potrzebują nadal legendy Stanisława Supłatowicza, gdyż jest to postać, która w swej osobie niesie nie tylko osobiste dzieje, ale opowiada, o nas, o Polakach, o naszej polskiej, ludzkiej naturze. Wskazuje nam również to, że nie kolor skóry, pochodzenie społeczne, religia, czy narodowość decydują o byciu człowiekiem, który dba i broni swego domu.

Marek Gadowicz

Źródła:
1859 Dni Warszawy Władysław Bartoszewski: Kraków: Wydawnictwo Znak, 2008
Afryka w Warszawie. Dzieje afrykańskiej diaspory nad Wisłą Paweł Średziński, Mamadou Diouf  Wyd. Ekopres, 2010
Niezwykła biografia Sat-Okha, czyli jak się zostaje legendą” – praca magisterska Katarzyny Krępulec, Lublin 2004.
„Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Koło Szydłowiec. Biografie i Wspomnienia” praca zbior. pod red. T. Barszcz, Poznań 2000
Powstaniec z Antypodów (pol.). blogbiszopa.blog.onet.pl.
Dariusz Rosiak: Biało-czerwony. Tajemnica Sat-Okha. Wydawnictwo Czarne, 2017
Marek Getter. Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim. „Biuletyn IPN”. 8–9 (43–44), sierpień – wrzesień 2004
Marian B. Michalik Kronika powstań polskich 1794–1944 Warszawa: wyd. Kronika, 1994
Muzeum Powstania Warszawskiego. 1944.pl.
Jonathan Walker: Polska osamotniona: Dlaczego Wielka Brytania zdradziła swojego najwierniejszego sojusznika?. Kraków: Wydawnictwo Znak, 2010