Matura, Matura!

„Hura hura, Dzisiaj matura
marynara i fryzura, matura
Hura hura, hej! Broniewski, Stachura
marynara i fryzura, matura”

Farben Lehre – „Matura 2004”

Piękna majowa pora. Rodzinne wyjazdy, pierwsze komunie, wycieczki z przyjaciółmi , budząca się coraz bardziej do życia przyroda, kwitnące kasztany i…pierwszy garnitur, uroczysta biała bluzka, czarna elegancka spódnica oraz mała maskotka położona na ławce lub wciśnięta w kieszeń i to natrętne, nie do opanowania drżenie rąk i suchość w ustach. Wszak mamy egzaminy dojrzałości.

Nasi pradziadowie nie nosili ze sobą  na egzaminy maskotek i innych przedmiotów „na szczęście”. Wierzyli w siłę modlitwy i pielgrzymowali do Ostrej Bramy w Wilnie lub do Częstochowy. Pielgrzymki takie były powszechnie organizowane w niedzielę przed rozpoczęciem egzaminów.

Abiturienci przystępują właśnie do serii egzaminów maturalnych. Na pocieszenie znerwicowanych maturzystów można delikatnie wspomnieć, że wszystko to co ich teraz dotyka zaczęło się tak naprawdę ponad dwieście lat temu, w roku 1773. Wtedy na wniosek króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (oraz za zgodą rosyjskiego ambasadora Ottona Magnusa von Stackelberga) powstało Ministerstwo Oświaty nazwane Komisją Edukacji Narodowej – pierwsza w Polsce jak i na całym starym kontynencie władza oświatowa, powołane przez Sejm Rozbiorowy 14 października 1773r.

Sam egzamin maturalny wymyślili zaś Prusacy w epoce oświecenia. Te piękne i pełne emocji chwile zawdzięczamy pochodzącemu z jednej z najstarszych śląskich rodzin szlacheckich, pruskiemu ministrowi sprawiedliwości, do spraw Kościoła i szkolnictwa na dworze Fryderyka Wilhelma, Karlowi Abrahamowi von Zedlitzowi. Właśnie ta postać w roku 1788 wprowadziła na ziemiach pruskich egzaminy. 

Pierwszy z nich (lecz jeszcze nie maturalny), umożliwiający min. dalszą naukę, odbył się w 1778 r.  Dopiero w roku 1812  egzamin ten nazwano egzaminem dojrzałości – maturą, która to od roku 1834 pozwalała na dostanie się na uczelnie wyższą. 

W Księstwie Warszawskim pierwsze matury odbyły się około roku 1812. Egzaminy obejmowały w części pisemnej wypracowania z języka polskiego oraz z łaciny. Tłumaczenia tekstów z łaciny i greki oraz ćwiczenia z francuskiego oraz matematyki. W czasie egzaminów ustnych trzeba było pochwalić się przed komisją wiedzą ze wszystkich tych przedmiotów. Na terenach zaborów wyglądały one podobnie. Oczywiście mówiono tam i pisano po niemiecku bądź rosyjsku. Naturalną rzeczą jest to, iż matura była egzaminem elitarnym, wstępem na uczelnie wyższe, szczeblem dla urzędniczej kariery, do których dostęp miała przede wszystkim młodzież szlachecka oraz bogate mieszczaństwo.  

W pierwszej połowie XX wieku cechą charakterystyczną matur była nadal ich elitarność, która wynikała z niskiego poziomu wykształcenia na poziomie podstawowym oraz średnim. W II Rzeczypospolitej edukacja nadal w znacznej mierze borykała się z problemem analfabetyzmu wśród dzieci i młodzieży. Z tego względu do egzaminu dojrzałości przystępowało stosunkowo mało uczniów. Zdanie matury oznaczało dostanie się do elity i było przepustką na intelektualne salony. Świadectwo maturalne symbolizowało odpowiednik solidnego wykształcenia. 

Już w rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w roku 1919 na Ogólnopolskim Zjeździe Nauczycielskim, który przeszedł do historii pod nazwą Sejmu Nauczycielskiego starano się ujednolicić system oświaty, co między innymi miało otwierać drogę do wykształcenia wyższego bez względu na pochodzenie, stan majątkowy i typ ukończonej szkoły średniej. 

Utrzymało się ośmioklasowe gimnazjum, w którym wyodrębniano dwa stopnie. Pierwsze trzy klasy o charakterze ogólnokształcącym oraz częściowo ukierunkowane klasy wyższe. Stopień pierwszy tzw. przygotowawczy trwał trzy lata i kończył się małą maturą. Stopień drugi tzw. stopień wyższy obejmujący już pięcioletni okres nauki, kończył się maturą dużą. Matura gimnazjalna otwierała drogę do studiów wyższych. 

Maturzyści zdawali łącznie sześć egzaminów. Dwa pisemne – trwające po pięć godzin z języka polskiego i przedmiotu kierunkowego oraz cztery ustne z przedmiotów kierunkowych. Egzamin tak jak i dziś zaczynał się językiem polskim. Maturzyści pisali wypracowanie na jeden z trzech podanych tematów. Pisemnie również odbywał się egzamin z przedmiotów odpowiadających specjalizacji klasy. Następnie przystępowano do czterech egzaminów ustnych, które uczeń  wybierał już sam, uwzględniając specyfikę klasy.  

W roku 1932 staraniem Janusza Jędrzejewicza ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego, sejm przyjął reformę powodującą ujednolicenie szkół średnich. Chodziło tu głównie o odejście od wypracowanego jeszcze przez zaborców systemu kształcenia. Nauka w gimnazjum kończyła się egzaminem –  tak zwaną maturą małą. Po niej można było się ubiegać o przyjęcie do liceum ogólnokształcącego, zawodowego lub liceum pedagogicznego. Absolwenci liceum przystępowali do dużej matury. Posiadając świadectwo dojrzałości można było wtedy zdawać na studia. 

Przed wybuchem drugiej wojny światowej część pisemna w gimnazjach klasycznych, obejmowała trzy przedmioty: język polski lub historię do wyboru, język łaciński lub grecki do wyboru oraz fizykę z chemią lub matematykę do wyboru. Część ustna egzaminu składała się zaś z obowiązkowej religii, łaciny, greki, kultury antycznej i fizyki z chemią. 

W latach trzydziestych ubiegłego wieku maturę w Polsce zdawało niespełna trzydzieści osiem tysięcy osób rocznie, lecz nie zwracano uwagi na statystykę, chodziło tu bardziej o jakość wykształcenia średniego, niż o masowy dostęp do uczelni wyższych, gdyż sama matura wyłaniała członków grona przyszłej elity Polski. Zdawali ją tylko nieliczni, a szczęśliwy posiadacz świadectwa maturalnego mógł cieszyć się wysokim prestiżem w społeczeństwie.  

Pytanie, czy matura w tamtych czasach była trudniejsza czy łatwiejsza, pozostawiamy bez odpowiedzi. Jedno jest pewne – matura jak co rok jest w maju a nierozłącznym symbolem pozostają kwitnące kasztany i wszechobecne życzenia składane abiturientom: „połamania piór” czego i Wam życzymy!