Czesław Bankiewicz


Ps. Skaut.
Urodził się 4 lipca 1896 r. w Winnicy pod Warszawą.
Zmarł 1 listopada 1915 r. w Kołkach na Wołyniu.

Uczeń kursu rolnego SGW, wachmistrz Legionów Polskich, ósmy z „Siódemki Beliny”. Jako uczestnik walk o niepodległość Czesław Bankiewicz, pseudonim Skaut, nie doczekał się odzyskania przez Polskę niepodległości, bo zmarł mając zaledwie dziewiętnaście lat. Przed pierwszą wojną światową jego ojciec dzierżawił majątek w Świątnikach, które znalazły się na trasie przemarszu I Kompanii Kadrowej. U Bankiewiczów przebywali wtedy warszawscy skauci, którzy w zamian za gościnę pomagali przy żniwach. 7 sierpnia 1914 r. nagle na świątnickiej drodze pojawił się mały oddział konny. Był to patrol Beliny – pierwszego ułana II Rzeczypospolitej, legionisty, twórcy kawalerii Władysława Beliny-Prażmowskiego. Jeden z ułanów poprosił o wysłanie gońca konnego z raportem dla Komendanta. Pani Bankiewiczowa zdecydowała, że nie może być to nikt inny, jak tylko jej syn Czesław. Ten bez namysłu wsiadł na swoją wierzchówkę Markizę i pogalopował do Miechowa. Tego samego dnia wieczorem Czesław był już jednym z ułanów. Po powrocie z Miechowa wpadł do domu, uprosił jednego ze skautów o zamianę swojej czapki studenckiej SGW na harcerski kapelusz, zmienił bieliznę, wziął świeżą koszulę, pokłócił się z młodszym bratem o buty i już go nie było. Dopędził patrol przed Jędrzejowem i wprosił się na ósmego ułana Beliny. Ten nie za bardzo chciał przyjąć osiemnastolatka bez ojcowskiego pozwolenia, ale sprawę przeważyła klacz Czesława – Markiza, gdyż co jak co, ale Belina na koniach się znał.

Czesław służył w 2 szwadronie w stopniu kaprala, a następnie wachmistrza. Otrzymał pseudonim Skaut, choć prawdziwym skautem nigdy nie był. Od razu stał się ułanem. Belina-Prażmowski wyznaczył młodego ułana do składania meldunku wjeżdżającemu do Kielc Józefowi Piłsudskiemu, ponieważ na swym koniu prezentował się najlepiej. Tego samego dnia Skaut ubezpieczał kolegów u wylotu drogi warszawskiej. Gdy zobaczył zbliżających się Kozaków, wystrzelił w ich kierunku i pogalopował powiadomić dowódców. Bolesław Wieniawa-Długoszowski wspominał go jako „swawolnego, beztroskliwego i do bezczelności odważnego”.

W szeregach 1 Pułku Ułanów dzielnie walczył pod Łowczówkiem i w bojach nad Nidą. Został ciężko ranny w czasie ostrzału artyleryjskiego pod Koszyszczami na Wołyniu. Zmarł kilka dni później 1 listopada 1915 r. w pobliskich Kołkach i tam został pochowany. Kilka miesięcy później ojciec sprowadził jego prochy na wodzisławski cmentarz. Po odzyskaniu niepodległości Skaut został pośmiertnie odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy.

W okresie międzywojennym grób Skauta był chlubą Wodzisławia. Co roku spotykali się przy nim uczestnicy marszów szklakiem I Kompanii Kadrowej.

Młodszy brat Skauta Zbigniew także wstąpił w szeregi legionowe. Obydwaj w 1914 r. walczyli pod Łowczówkiem w powiecie tarnowskim. Zbigniew został w czasie bitwy ciężko ranny i leżał nieprzytomny wśród trupów, przez co wszyscy myśleli, że nie żyje. Tymczasem z pola walki prawdopodobnie wyniósł go Polak służący w armii rosyjskiej. Po wyleczeniu wstąpił jeszcze w 1918 r. w szeregi Wojska Polskiego. Zmarł w Warszawie w 1944 r., a jego grób znajduje się na Powązkach.
Grób z jego nazwiskiem znajdował się także pod Łowczówkiem. Otóż kolega, myśląc, że Zbigniew nie
żyje, zabrał jego dokumenty, aby zawiadomić komendanturę o jego śmierci. Włożył je do kieszeni, ale
sam poległ i na listę zmarłych wpisano Zbigniewa Bankiewicza.

 

Leave a Reply